Strona główna > pandemia, pandemic, who, świńska grypa > Obniżenie kryteriów? WTF? Niewspółmierne środki? WTF?

Obniżenie kryteriów? WTF? Niewspółmierne środki? WTF?

5 października 2009

Jednym z koronnych argumentów zwolenników tezy o sztucznej pandemii jest twierdzenie, jakoby WHO tuż przed odkryciem wirusa A/H1N1 zmieniła – obniżyła kryteria dla ogłoszenia pandemii, usuwając kryterium wysokiej śmiertelności. Dlaczego, nawet jeśli to prawda, jest to argument bzdurny?

Mam nadzieję, że graliście w obie gry polecone przeze mnie w poprzednim wpisie? Jeśli tak, to bardzo dobrze, znacznie łatwiej będzie się mi mówiło, a Wam czytało i rozumiało ;)

Na początek zajmijmy się grą numer uno, tj. Pandemic 2. Jeśli chwilę w nią pograliście, na pewno zauważyliście, że aby zarazić jak największą liczbę ludzi należało inwestować w takie cechy, które gwarantowały wzrost wskaźnika zaraźliwości (infectivity), a jednocześnie nie powodowały wzrostu widzialności (visibility). Dopiero w następnej kolejności, kiedy już wirus jest wystarczająco rozpowszechniony, można zacząć zwiększać jego śmiertelność (lethality).

Na świecie jest mnóstwo wysoce śmiertelnych chorób, jak np. te z rodziny filowirusów, które powodują niesamowicie niebezpieczną gorączkę krwotoczną (Ebola, Marburg) albo choćby zwykła wścieklizna, która ma, co zapewne będzie dużym zaskoczeniem, 100% śmiertelność¹. Nie wywołują one jednak pandemii, gdyż zawsze czegoś (na nasze szczęście) zabraknie. I tak np. ebola – wydawałoby się, że ma idealne warunki do stania się pandemią: jest bardzo zakaźna (wystarczy nawet śladowy kontakt z jakimikolwiek płynami ustrojowymi chorego),  jedyne znane leczenie w praktyce sprowadza się do uzupełniania płynów, nie znamy szczepionki, a nawet nie mamy pewności, skąd się bierze (nieznany rezerwuar), co z kolei powoduje sytuacje w których ebola wybucha nagle, bez żadnego ostrzeżenia w zupełnie nieoczekiwanym miejscu, a potem na nieokreślony czas wygasa…

Dlaczego więc nie mamy jeszcze setek milionów trupów? No cóż… powodem jest to, co wg specjalistów np. z blogu Grypa666 powinno być jednym z kryteriów pandemii – wysoka śmiertelność.

Śmiertelność Eboli waha się w granicach 60-90%, wirusa Marburg zaś 30% (brak możliwości dokładnego wskazania – choroba zaobserwowana tylko dwukrotnie), co jednak jest i tak o niebo większą wartością niż śmiertelność grypy Hiszpanki, która wg rozmaitych danych wahała się od 5 do max. 15%.

Do czego zmierzam, bo jak zwykle gadam dużo i nie na temat :)

Otóż staram się właśnie udowodnić na przykładzie eboli (choć znalazło by się jeszcze mnóstwo chorób), że wysoka śmiertelność NIE MOŻE być czynnikiem wpływającym na ogłoszenie pandemii, gdyż sama w sobie wpływa na jej ograniczenie.

Ortomyksowirusy, czyli rodzina wirusów wywołująca grypę (typu A, B i C) wywołały w historii świata wiele pandemii, gdyż miały wszystkie sprzyjające temu cechy.

1. Wysoka zakaźność – chyba nie trzeba tłumaczyć – wysoka zakaźność wpływa na to, ile ludzi się zarazi. Oczywiście im większa, tym szybciej choroba się rozprzestrzenia.

2. Stosunkowo niewielka zjadliwość – wielu ludzi, mimo dokuczających objawów – bóle mięśni, głowy, gorączka itp. stara się prowadzić normalny tryb życia (co przy eboli nie byłoby możliwe), przez co zaraża kolejnych ludzi.

3.  Relatywnie długi okres wylęgania – ok 2-3 dni.

4. Wysoka zdolność do mutacji(brak naturalnej odporności populacji) – nie dość, że wirus jest przez to bardzo trudny do zapobieżenia za pomocą szczepionek(ich mechanizm działania w jednym z kolejnych wpisów), to jeszcze katastrofalna mutacja, która stworzy „supergrypę” może dokonać się praktycznie w jednej chwili tak, że w łańcuchu osób A, B i C, osoba C może mieć do czynienia z zupełnie innym pod względem zachowania wirusem niż osoba A.

5. Wysoka odporność na leczenie – stosowany szeroko w leczeniu obecnej grypy pandemicznej oseltamiwir (Tamiflu) zgodnie z wieloma badaniami jest już praktycznie nieskuteczny w przypadku leczenia zwykłej grypy sezonowej². Pozostaje jeszcze zanamiwir(Relenza), którego jednak w praktyce ze względu na duży koszt oraz małą dostępność nie ordynuje się w wypadku zwykłych stanów grypowych. Popularne natomiast w wypadku każdego stanu chorobowego antybiotyki na grypę po prostu nie działają (podaje się je w wypadku powikłań spowodowanych bakteriami – wtedy mają sens).

Powyżej wymieniłem 5 podręcznikowych cech wirusa zdolnego do wywołania pandemii. Jak wiemy, obecna świńska grypa (no dobra dobra… Pandemia A/H1N1 2009) spełnia wszystkie powyższe warunki. Nic dziwnego więc, że:

a) WHO ogłosiło stan pandemii

b) chorobę rzeczywiście można uznać za pandemię (szacunki mówią o milionach chorych na całym świecie).

I doprawdy, nie zmienią tego rozmaite dziwaczne, jak wykazałem powyżej, pomysły, że pandemia musi być chorobą niezwykle śmiertelną, a WHO zmieniła swoje wytyczne…

A właśnie, wytyczne, zapomniałbym. Ja osobiście nie znalazłem (a starałem się) żadnego śladu, jakoby to rzeczywiście nastąpiło – poza, oczywiście, tropicielami spisku, którzy nie powoływali się na żadne konkretne źródła. Jeśli ktoś wiarygodne źródło ma – będę wdzięczny za link :)

Zresztą. Nawet gdyby tak było faktycznie, że WHO zmieniła wytyczne, to znaczyłoby to jedynie, że ktoś wtedy poszedł dokładnie taką samą ścieżką rozumowania, jak my dzisiaj :)

Jeśli zaś chodzi o drugą część tematu, będzie bardzo krótko(2 punkty), a do tego z zadaniem domowym(!).

Tropiciele spisków twierdzą też, że działania WHO są niewspółmierne do zagrożenia. No więc, zapowiadane 2 punkty :):

a) jeśli graliście w grę numer dwa to wiecie, jak trudno opanować jest pandemię. Co więcej, w rzeczywistości WHO nie ma możliwości wyboru, czy zagrożenie będzie na poziomie trudności 1 czy 5, a więc musi być przygotowane na najgorsze, i tak też działać.

b) obiecane zadanie domowe. Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, że jesteś szefem WHO. Od pewnego czasu do Twojego biura spływają niepokojące doniesienia o zupełnie nowym wirusie, który jest nigdy wcześniej nie widzianą mieszanką kilku rodzajów wirusów. Na świecie powoli narasta panika, w ognisku choroby miasto niemal całkiem się wyludniło. Jednocześnie z dnia na dzień przybywa zachorowań i doniesień o ofiarach śmiertelnych. To od Ciebie zależy, jakie działania podejmiesz. Masz jednak świadomość, że jeśli podejmiesz złą decyzję, może ona kosztować życie tysięcy, a nawet milionów ludzi… Jak działasz?

W następnym odcinku (jutro k. 15:00): Przyjrzymy się mitycznym już regulacjom IHR (International Health Regulations).

Życzę dobrej nocy :)

—————————————

¹ To prawda – wścieklizna, kiedy już się rozwinie, jest jedną z nielicznych (jeśli nie jedyną) chorobą której właściwie nie da się przeżyć. Ale uwaga, nie wpadajcie w panikę, jeśli ukąsił Was wściekły pies – dopóki nie wystąpią objawy choroby, zakażonego wystarczy potraktować zastrzykiem z surowicą, co daje niemal pewność, że nie dojdzie do stanu chorobowego. Aby jednak dopełnić obowiązku powiem, że gdy już objawy wystąpią, też nie ma się co martwić, bo na to już za późno – śmierć następuje bowiem ok. tydzień od wystąpienia pierwszych objawów. Więcej info pod LINKiem.

² Np. LINK

Reklamy
  1. matematyk
    14 listopada 2009 o 17:59

    Czesc swoich wnioskow oparles na grze we flashu, ktora ma w logo usmiechnieta malpe.

    • 14 listopada 2009 o 22:51

      heh ;)
      Nie mogę zgodzić się z tym zarzutem; gra była jedynie pomocą, która pomagała zilustrować wpis, nie zaś jego podstawą :)

      A co do małpy… czy ja wiem, czy to uśmiech? Jeśli już, to taki dość złośliwy ;)

  2. Jiima
    25 lutego 2010 o 12:29

    Odnośnie wścieklizny – owszem, jest zabójcza, gdy dojdzie do przeniknięcia patogenu do układu nerwowego. Po prostu nie mamy sposobu na wykończenie zarazka bez wykończenia mózgu. Na podobnej zasadzie potwornie zabójcza jest śpiączka afrykańska, choć patogenem są tam akurat pierwotniaki, zasada jest ta sama – patogen przenika barierę krew-mózg i potem już w zasadzie niewiele da się zrobić. Analogicznie jest w neurologicznej kile, zapaleniach mózgu (nie mylić z zapaleniem opon mózgowych) i w zasadzie większości przypadków gdy coś wlezie nam do nerwów. Nawet głupiej opryszczki nie da się wytłuc bo „chowa” się w tkance nerwowej.

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: