Strona główna > epidemia, h1n1, health, Ukraina, zdrowie > Dżuma na Ukrainie: fakt, czy plotka?

Dżuma na Ukrainie: fakt, czy plotka?

3 listopada 2009

Wraz z epidemią na Ukrainie pojawiło się też wiele wątpliwości spowodowanych brakiem właściwej komunikacji władzy z obywatelami. Na fali domysłów powstało wiele plotek, m.in. o odcięciu miast od świata, opryskach miast czy ataku bioterrorystycznym. Jednak jedną z najpoważniejszych, a przy tym – najbardziej przerażających plotek jest możliwość, że chorobą która panoszy się na Ukrainie nie jest A/H1N1, a… Dżuma. O sile tej plotki świadczy choćby to, że dzisiaj na tę stronę trafiła co najmniej setka osób po wpisaniu do wyszukiwarki frazy „Dżuma na Ukrainie” albo „Ukraina dżuma” (i podobne). Przyjrzyjmy się temu więc…

Sam temat jest na tyle obszerny, że postanowiłem go podzielić na 2 wpisy. Pierwszy, dzisiaj, przybliży temat samej dżumy, rzuci nieco światła (ale tylko nieco!) na stronę historyczną choroby, a na końcu przeskoczy do zagadnień lingwistycznych. Natomiast jutro właściwa część, czyli analiza wiadomości napływających z Ukrainy.

Dżuma

Dżumę, odmiennie od grypy, która wywoływana jest przez wirusy, powodują bakterie zwane Yersinia Pestis (tzw. Gram-ujemne). Generalnie rzecz biorąc, dżuma występuje w trzech formach:

a) dymienicznej,

b) posocznicowej,

c) płucnej.

Postać dymieniczna jest tą najczęściej spotykaną, może zostać wywołana gdy zostaniemy pokąsani przez pchły. Istnieje też możliwość zarażenia się od uwcześnie zainfekowanej (przez pchły właśnie) wiewiórki, szczura lub innego małego ssaka. Objawy dżumy dymienicznej to przede wszystkim (po kilku godzinach od kontaktu z patogenem) wysoka gorączka, dreszcze, poty, ból głowy, silne osłabienie, rozszerzenie się naczyń krwionośnych.W późniejszym okresie powiększeniu ulegają węzły chłonne. Nieleczona postać dymieniczna choroby cechuje się śmiertelnością na poziomie 50% (dla porównania: śmiertelność „hiszpanki” oscylowała w granicach 3-15%, choć niektóre źródła mówią o nawet 40).

Dżuma posocznicowa z reguły jest powikłaniem dżumy dymienicznej. W niektórych jednak wypadkach rozwija się pierwotnie, nie wtórnie. Co ciekawe, w postaci tej często stwierdza się zakażenie krwi bakteriami (tzw. baktariemia), w wyniku którego w kończynach rozwija się gangrena (co z kolei w prostej linii prowadzi nas do najsłynniejszego chyba objawu dżumy, od którego wzięła się nawet jej druga nazwa – „Czarna Śmierć„). Jeśli u kogoś dojdzie do rozwinięcia się postaci posocznicowej, ma stosunkowo niewielkie szanse przeżycia, a nawet jeśli – jego stan, zanim się poprawi, będzie bardzo ciężki.

Najgroźniejszą postacią dżumy, która nieleczona cechuje się 100% śmiertelnością, jest dżuma płucna. Pomimo, że do rzadkości należy udokumentowane pierwotne zarażenie się tą postacią choroby (kropelkowo, od innego zarażonego), to właśnie ta postać najprawdopodobniej spowodowała epidemię w średniowieczu, która zdziesiątkowała ludność świata (niektóre kraje zostały pozbawione nawet 80%! ludności). Płucna wersja dżumy charakteryzuje się bardzo ciężkim zapaleniem płuc, w ramach którego często występują takie objawy jak plucie krwią, duszność, sinica.Śmierć następuje w ciągu zaledwie kilku dni od zarażenia. Co ważne, sekcja zwłok osoby chorej najczęściej wykazuje, że płuca są wręcz skąpane we krwi, nierzadko „rozpuszczone” (czemu na to zwracam uwagę stanie się jasne jutro, przy drugiej części omawiania tego tematu).

Jak wspominałem wcześniej, dżuma wywoływana jest przez bakterie co oznacza, że można (i trzeba) leczyć ją antybiotykami. Na całe szczęście udowodnione jest działanie co najmniej kilku, m.in.streptomycyny i cefalosporyny, a w łagodniejszych przypadkach (czyli najczęściej odmiana dymieniczna) – doksycyklina. Jeśli chodzi o leczenie to warto jeszcze dodać, że w 1995r. na Madagaskarze wyizolowano szczep oporny na większość antybiotyków¹.

Obecnie na rynku nie ma żadnej zatwierdzonej szczepionki przeciw dżumie, choć wiele krajów prowadzi nad nią badania. Do 1999r. istniała możliwość zaszczepienia się, jednak albo chroniła tylko przed dżumą dymieniczną, albo działała bardzo krótko – zaledwie pół roku.

Historia

Jednym z pierwszych opisów choroby jest tzw. „Dżuma ateńska”, która spustoszyła to miasto w 430r. p.n.e.. Istnieją jednak spory co do natury tej epidemii; wielu twierdzi, że chorobą odpowiedzialną za pomór w Atenach była jakaś gorączka krwotoczna (wysuwa się tu często ebolę).  Od starożytności aż do teraz opisano kilkanaście wybuchów epidemii, wśród których bezsprzecznie najpoważniejszy wydarzył się w XIVw. (1348-1352), kiedy to populacja świata została dosłownie przetrzebiona. Najpoważniej chorobą w Europie zostały dotknięte Niemcy, Francja, Włochy i część Hiszpanii. Istnieją wiarygodne doniesienia, że niektóre księstwa(marchie) niemieckie dosłownie całkowicie wymarły. Co ciekawe, jednym z niewielu terenów w Europie niedotkniętym zarazą były tereny dużej części Polski.

Ostatnio wysunięta została teza, przecząca dotychczas bezkrytycznie przyjmowanej teorii o dżumie mówiąca, że w rzeczywistości choroba pustosząca Europę była także gorączką krwotoczną².

Jednocześnie istnieje także inna teoria – wg niej czarna śmierć miała być wywoływana przez tzw. wirusa dżumy krwotocznej, który miałby powodować chorobę o objawach podobnych do eboli, o okresie inkubacji do 32 dni.

Od czasu czarnej zarazy w średniowieczu wielokrotnie pojawiały się mniejsze wybuchy choroby; w dalszym ciągu co roku odnotowuje się (głównie w krajach tzw. 3 świata) ok. 1500 zgonów.

Lingwistyka

Kończąc, pozwolę sobie przekleić mały fragment poprzedniego wpisu, który może tłumaczyć skąd biorą się plotki o dżumie:

Plague – ten angielski wyraz można tłumaczyć zarówno jako “zaraza”, “plaga”, “epidemia” – tj. dużą i nagłą liczbę zachorowań na coś, ale może też oznaczać “dżuma”, czyli chorobę powodowaną przez bakterie Yersinia Pestis.

Co istotne, wyraz ten sprawia kłopoty także tzw. native speakers, czyli osobom angielskojęzycznym. To może być jedna z przyczyn powstania plotki. Pozostałe, wraz z linkami – jutro :)

======================================

¹ – Galimand M, Guiyoule A, Gerbaud G, i in. Multidrug resistance in Yersinia pestis mediated by
a transferable plasmid. New Engl J Med 1997;337(10):677-681
Advertisements
  1. 4 listopada 2009 o 22:04

    Kto tak powiedzial ze szaleje dżuma na ukrainie? Nie wierzcie we wszystko co pisza w komentarzach.

  2. 4 listopada 2009 o 22:10

    Już za kilkanaście/kilkadziesiąt minut opublikuję drugą część na temat dżumy w której poddam analizie źródła mówiące o dżumie.

  3. potwór z bagien
    4 listopada 2009 o 22:50

    „Jednocześnie istnieje także inna teoria – wg niej dżuma średniowieczna miała być wywoływana przez wirusa dżumy krwotocznej, który miał objawy podobne do eboli, ale okres inkubacji wynosił do 32 dni.”
    To zdanie świadczy ,że myli się tu pojęcia , dżuma bakteryjna ma zupełnie inną etiologię niż gorączka krwiotoczna Ebola.
    A to z kolei zupełnie co innego niż krwotoczne zapalenie płuc wywołane wirusem.
    I to jest podejrzewane na Ukrainie. Ta strona miała być sprostowaniem a wyszło jak zwykle…

  4. 4 listopada 2009 o 23:32

    Oczywiście wiem o tym, że dżuma bakteryjna nie jest wywoływana przez wirusy, a zwłaszcza filowirusy.Jest to tylko jedna z teorii(naciągana IMO) o tym, co mogło wywoływać czarną śmierć w wieku XIV;a i o samym „wirusie dżumy krwotocznej” nie ma zresztą za wiele informacji, a tylko wzmianki. Napisałem o nim, aby przedstawić wszystkie punkty widzenia.

    Jednakże fakt, że zdanie nieco źle sformułowane; powinno być:

    “Jednocześnie istnieje także inna teoria – wg niej czarna śmierć miała być wywoływana przez tzw. wirusa dżumy krwotocznej, który miałby powodować chorobę o objawach podobnych do eboli, o okresie inkubacji do 32 dni.”

    Dzięki, za zwrócenie uwagi, poprawiam.

    //edit//
    o, już.

  1. 4 listopada 2009 o 23:28
  2. 4 sierpnia 2010 o 19:29
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d bloggers like this: